piątek, 3 lutego 2012

mroźno.

Te minusowe pogody mnie wykończą. 
Choroba zdecydowanie wzięła górę nad moim zdrowiem i jakoś nie chce odpuścić.
Nie cierpię tego uczucia gdy ciężko jest wstać z łóżka, przez dogłębnie przeszywające mnie osłabienie. 
Garść witamin przybiegła z pomocą ale tylko na chwilę. Teraz znów zostałam sama na polu bitwy.
Chyba czas przeprosić się z gorącym mlekiem z odrobiną miodu.


Drogi Aniele...

Walczę nie tylko z chorobą ale też z Tobą, i wiesz co .?
Chyba jestem na jak najlepszej drodze do wygranej. Tak tak dobrze widzisz... wygrywam.
Mimo tego, że się złamałam potrafiłam stłumić w zarodku to co jeszcze nie dawno zabiłoby mnie całkowicie.
Jestem z siebie dumna, cholernie dumna. Mimo, że wciąż tęsknię.... 
                                                                                             


_____________
dawne notki na :
www.uratuj-mnie.e-blogi.pl

1 komentarz: