wtorek, 14 lutego 2012

kochani pomóżmy !!!!!!!

W czwartek 5 stycznia 2012r. w drodze do szkoły  Ewa K. miała straszny wypadek (pod kołami ruszającego pociągu towarowego) - straciła jedną nogę, a później po wielkiej medycznej walce przegrała również zacięty bój o drugą. To dość niesamowite, że Ewa jako osoba poszkodowana w takim wypadku nie odniosła żadnych obrażeń ciała powyżej ud i w tej części jest zupełnie zdrowa i sprawna. Ewa straciła obie nogi powyżej kolan.
Ma tylko 15 lat i całe życie przed sobą. Pomóżmy jej w walce o normalne, spokojne i szczęśliwe życie. 

Na podane niżej konta można wpłacać pieniądze dla Ewy. Cenna jest każda wpłata, nawet ta najmniejsza. Namawiajcie rodziców, znajomych, odmówcie sobie jednego wyjścia do kina, zorganizujcie zbiórkę pieniędzy w szkole.. okażmy tyle serca ile tylko możemy. Niech Ewa wie, że nie jest sama. Protezy jakich może używać Ewa są bardzo drogie, a nasz każdy grosz przybliża ją do ich zdobycia. Ta tragedia mogła spotkać każdego z nas, być może i my będziemy kiedyś potrzebować takiej pomocy. 


W celu wsparcia finansowego podaję bezpośredni numer konta:
Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia 50-420 Wrocław
nr. konta: 45 1240 1994 1111 0000 2495 6839
z dopiskiem: Darowizna na cele ochrony zdrowia "Kieryczka"





Do rozliczenia rocznego PIT podajemy NR KRS: 0000050135
 oraz w rubryce (cel szczegółowy 1%) wpisać: KIERYCZKA


oto Ewa : 



Kochani pokażmy moc internetu, udostępniajcie wszędzie ten wpis by jak najwięcej osób mogło dowiedzieć się o Ewie i jej pomóc.

14 komentarzy:

  1. oj straszne :/..każdy chodzi na skróty póki się nic nie stanie..teraz może zrobią kładkę nad torami..a co myślisz o losie Katarzyny W. ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu raczej powinno paść pytanie o los malutkiego Aniołka. Jaka matka po upadku swojego dziecka zakopuje je w takich warunkach, zamiast zadzwonić na pogotowie i ratować małą istotkę.? Nie wierzę w to, że to przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  3. losu aniołka się już nie odmieni..widziała, że nic już się nie da zrobić..spanikowała..stres..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogła mieć pewności, że mała nie żyje. Zwłaszcza, że ponoć była wystraszona... W takim miejscu nie chowa się zwierząt ani nie traktuje, a co dopiero własne dziecko - część siebie. To nie matka, to potwór. Powinna gnić w więzieniu do końca życia za to co zrobiła. Takie moje zdanie na temat. Oczywiście każdy może mieć własne.

    OdpowiedzUsuń
  5. mówiła, że główka jej latała bezwładnie..poznać jak nie oddycha..zwierzęta jeszcze gorzej traktują..

    OdpowiedzUsuń
  6. z racji tego, że uczę się na weterynarza z okrucieństwem wobec zwierząt spotykam się bardzo często. Nikt nie zasługuję na to.

    OdpowiedzUsuń
  7. o to masz dobre serduszko :)..mi sunia umierała na rękach :/

    OdpowiedzUsuń
  8. takie momenty są straszne..
    przykro mi.
    mnie niestety kilka lat temu też do spotkało, serce boli do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  9. nom, i musiałem odchować 4 szczeniaczki po niej na butelce..jedną sunie zostawiłem dla siebie..teraz ma 5 miesięcy..

    OdpowiedzUsuń
  10. a myszy potrafią zjeść swoje małe..czy to są bestie?

    OdpowiedzUsuń
  11. nie to nie są bestie, to cudowne stworzonka... taka ich natura. rybki też zjadają swoje małe, kotki i suki zaduszają.. to nie znaczy, że to bestie.

    OdpowiedzUsuń
  12. póki nie rozejdą się po całym domu..nie porobią gniazd w pościeli, czajniku :)..i nie pobrudzą wszystkiego..

    OdpowiedzUsuń
  13. jak się ich pilnuje to wszystko jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. myszy harcują jak kota nie czują :)

    OdpowiedzUsuń